Artykuł ukazał się w miesięczniku "Brama" w miesiącu grudniu 2011 roku oraz w marcu 2014 roku.

Autor: Małgorzata Beata Bodzek.

Początki konchowania i świecowania lub lejkowania uszu (wszystkie te nazwy pochodzą od nazwy narzędzia użytego przy zabiegu) datują się tysiące lat temu w starożytnym Egipcie, u Azteków i Majów, ale i również u nas, Słowian. Nazywano to (bardziej swojsko) przygrzewaniem uszu i wykonywały je tzw. babki – zielarki mające ogromną wiedzę o bogactwach natury i leczeniu naturalnym. Wiedza na ten temat przekazywana z pokolenia na pokolenie drogą ustną z czasem uległa zapomnieniu. Tysiące lat temu do zabiegu konchowania stosowano muszlę ślimaka morskiego (inaczej konchy) stąd nazwa konchowanie. Muszlę kształtowano w odpowiedni sposób, na płaskie części sypano zioła, po czym wkładano do ucha i zapalano. Kształt muszli tworzył spiralę dymu, który przedostawał się, wraz z palonymi substancjami, do wnętrza ucha.

Rytuał połączony był z obrzędami, modlitwami. Poddawano tym zabiegom tylko władców, przywódców duchowych, aby wzmocnić ich emocjonalnie, oczyścić energetycznie, otworzyć ich centra duchowe i umocnić ich pozycję jako nosicieli wielkich prawd. Konchowanie wykonywali kapłani, w świątyniach, zazwyczaj w trzech seriach czasowo oddzielonych od siebie. Ogólna liczba zabiegów dobierana była indywidualnie dla każdego, zależała od ilości koniecznych oczyszczeń i potrzeby duchowej danej osoby. Przeciętnie wykonywano siedem konchowań, czasem 9 lub 11, co było wówczas jednoznaczne z osiągnięciem poziomu mistrza duchowego i dojściem do boskiego rozumienia wszechświata. Z czasem zorientowano się, że osoby poddawane konchowaniu, u których występowały problemy zdrowotne, są przywracane w szybki sposób do zdrowia. Zaczęto więc, obok praktyk religijnych, rytualnych stosować konchowanie w celach leczniczych. Jednak zabieg ten w oparciu o muszle ślimaka morskiego był niemożliwy do przeprowadzenia w miejscach od mórz oddalonych, więc zastąpiono je konchami z gliny i kamienia (na ich ślady natknięto się w wykopaliskach archeologicznych) W późniejszym okresie tworzono je z włókien roślinnych.

Sposób przeprowadzania zabiegu objęty jest do dziś tajemnicą, przekazywaną jedynie drogą ustną zaufanym uczniom. Nawet jeśli spotkamy się np. w mediach z podobnym zabiegiem będzie to świecowanie (cieniutkie świece), które używa się w celu oczyszczenia kanału usznego. Wynika to z tego, że zabiegi te wykonywać mogą jedynie ludzie umiejący kierować energią, ludzie bardzo odpowiedzialni, z wysokim poczuciem moralności. Nazwa lejkowanie wywodzi się z kształtu współczesnej konchy, wykonanej z włókien roślinnych nasączonych woskiem, wywarami z ziół, olejkami. Oprócz konch o kształcie lejka, producenci wytwarzają również cieniutkie świece o łagodniejszym działaniu, które stosuje się u dzieci. Zabiegi (konchowanie i świecowanie) dają szybkie efekty i są bardzo dobrze odbierane przez dorosłych i maluchy, nawet te najbardziej nadpobudliwe usypiają.

Trzeba tu jeszcze zaznaczyć, jak istotną sprawą jest rzetelność wytwórców konch i świec. Zaniżając koszty produkcji odchodzi się od pierwotnej receptury, lub stosuje się tańsze zamienniki. Ostrzegam ewentualnych pacjentów przed zabiegami, które kosztują np.10-20 zł. Niskie ceny wskazują na używanie gorszej jakości materiałów, o jakie nie trudno w dobie internetu. Jednak takie zabiegi mogą być po prostu niebezpieczne. Ze wszystkich znanych mi producentów, najwyższą jakość konch i świec oferuje Adam Wiśniowiecki.

Zapisz się
Zadzwoń